
Hosted by Kamil Dudziński · PL

Artykuł Pożegnanie z podcastem pochodzi z serwisu Książki Które Uczą.

„Kod Życia” to nie tylko biografia Jennifer Doudny, ale również dogłębna analiza rewolucyjnej technologii CRISPR-Cas9, która zmienia oblicze medycyny i biologii. Issacson, znany z precyzji i gruntownych badań, wplata w swoją narrację nie tylko życie osobiste naukowczyni, ale także kontekst społeczny, etyczny i polityczny związany z jej odkryciami. Dowiesz się tu o życiu Jennifer Doudny – od jej dzieciństwa po dorosłe życie, o jej dążeniach, ambicjach, ale także wątpliwościach i konfliktach moralnych, jakie towarzyszyły jej w drodze do sukcesu. Issacson ukazuje ją jako postać pełną pasji, ale także jako człowieka z krwi i kości, który nie unika trudnych pytań dotyczących odpowiedzialności naukowca za skutki swoich odkryć. „Kod Życia” to pozycja obowiązkowa dla każdego myśliciela, któremu nieobce są pytania o granice ludzkiej wiedzy i moralności. Jeśli chcesz zgłębić tajniki najnowszych osiągnięć naukowych i zastanowić się nad ich implikacjami dla naszej przyszłości, to ta książka jest dla Ciebie. Znajdziesz w niej nie tylko wnikliwą analizę technologii CRISPR-Cas9, ale także inspirującą historię kobiety, która odważyła się zmienić świat i dorównać swoim autorytetom. Zapraszam do odsłuchania i dyskusji na temat „Kodu Życia”! Kliknij i przeczytaj całą książkę Odsłuchaj podcast Obejrzyj na YouTube Czy myśleliście kiedyś o tym, żeby zmienić coś w swoim wyglądzie, poziomie inteligencji, albo możliwościach fizycznych swojego ciała? I choć medycyna estetyczna rozwija się prężnie i przybywa zabiegów związanych z wypełnianiem zmarszczek, powiększaniem biustu i pośladków, to wyobrażam sobie znaczną grupa osób, która wolałaby nie mieć w ogóle takich problemów. A co, gdyby dało się to zmienić jednym prostym zastrzykiem? A co, gdyby można było nie tylko pozbyć się zmarszczek czy innych niedoskonałości, ale także wyleczyć choroby genetyczne, zwiększyć długość życia, czy uodpornić się na wszystkie możliwe wirusy? Czy to nie byłby piękny świat, w którym ludzkość pozbywa się problemów, a wyginięcie naszego gatunku staje się wręcz niemożliwe? Zafascynowani tym tematem byli nie tylko naukowcy, ale także i pisarze. Najbardziej znaną książką mówiącą o tworzeniu zaprogramowany genetycznie ludzi jest prawodopodobnie “Nowy wspaniały świat” Aldous Huxley’a. I chociaż autor nie przedstawia w niej utopijnej wersji rzeczywistości, to wyobrażam sobie, że wielu naukowców mogło być zapalonych wizją tworzenia ludzi na zamówienie. Ludzi o konkretnych możliwościach i parametrach, zaprogramowany genetycznie w taki sposób, by być doskonałymi formami życia. W tamtych czasach było jednak wciąż bardzo daleko, aby uzyskać takie możliwości programowania ludzi. Nie jako gwoździem do trumny był przypadek Jesse’ego Gelsingera. Jesse chorował na łagodną postać schorzenia wątroby wywołanego prostą mutacją genetyczną. Powoduje ona że wątroba nie radzi sobie z usuwaniem z organizmu amoniaku, czyli ubocznego produktów rozkładu białek. Osoby dotknięte tą chorobą zazwyczaj umierają wcześnie, ale ponieważ Gelsinger cierpią na jej łagodny wariant, mógł funkcjonować stosunkowo normalnie. Pod warunkiem utrzymania ścisłej diety i przyjmowania 32 tabletek dziennie. Kiedy pojawiła się możliwość przetestowania terapii genetycznej, nad którą pracował zespół badaczy z Uniwersytetu Pensylwanii, Jessie dołączył do eksperymentu. Choć było mało prawdopodobne, by terapia okazała się natychmiastowo skuteczna, dla chłopaka okazała się śmiertelna. Wirus, który został wprowadzony do jego ciała, a który miał za zadanie przetransportować nowy materiał genetyczny do jego komórek, wywołał silną reakcję immunologiczną, wskutek której nastolatek zmarł po czterech dniach. Wiadomość o tym poniosła się tak szeroko, że na ponad dekadę zastopowano jakiekolwiek badania w tym temacie, a terminowi „ terapia genowa” przypięto rodzaj czarnej etykiety. To jednak nie przeszkodziło innym badaczom w odkrywaniu tajemnic kodu genetycznego. I to nie tylko ludzkiego. Odkrycie struktury DNA W 1953 r. światem nauki wstrząsnęła nieprawdopodobna informacja. James Watson i Francis Crick odkryli strukturę DNA. Było to o tyle istotne, że w 1944 r. biochemik Oswald Avery odkrył, że to właśnie DNA jest repozytorium informacji genetycznej. Nie było jednak wiadomo, w jaki sposób DNA przekazuje informacje dziedziczne. Do tego właśnie potrzebna było poznanie jego struktury. Wykorzystując zdjęcia rentgenowskie skradzione od Rosalind Franklin, w tym sławną „Fotografię 51” byli w stanie ustalić, że DNA ma strukturę helikalną, a także w jaki sposób rozmieszczone są jej cząstki. Na podstawie swoich odkryć opublikowali w 1953 r. artykuł w Science, a w 1962 r. Watson, Crick i Wilkins (Wilkins był kierownikiem laboratorium, w którym pracowali) otrzymali za swoje odkrycie nagrodę Nobla. Pominięto w niej jednak udział w Rosalind Franklin, która umarła cztery lata wcześniej. Na podstawie tego odkrycia Watson i Crick napisali książkę zatytułowaną podwójna Helisa. I właśnie ta książka stała się zapalnikiem, który popchnął młodą Jennifer Doudnę, bohaterkę omawianej przez nas dzisiaj książki “Kod Życia”, w kierunku badań biologicznych. Jennifer Doudna i CRISPR W 1986 r. sekwencjonowanie genów stanowiło niezwykle żmudną praca. Mimo tego Yoshizumi Ishino zdołał ustalić kolejność 1038 par zasad w genomie bakterii E. coli. W toku badań zauważył, że niektóre z sekwencji nukleotydów powtarzają się w całym genomie. W przypadku tej bakterii było to pięć powtarzających się sekwencji 29 nukleotydów. Nie wiedział jednak, do czego takie sekwencje mogą służyć. Odkrył to inny badacz, Francisco Mojica, który w 2003 roku, kiedy dostępna już były bazy danych DNA różnych organizmów, porównał przekładki z DNA bakterii E. coli z treścią baz danych zawierających sekwencje DNA innych organizmów. Okazało się, że sekwencje te były komplementarne do sekwencji występujących w materiale genetycznym wirusów, które infekują te bakterie. Podobnie było w przypadku innych bakterii u których odkryto obecność tych powtórzeń, które w 2001 r. otrzymały nazwę zgrupowanych rozmieszczonych w regularnych odstępach krótkich sekwencji palindromowych. W skrócie CRISPR. Okazało się, że te powtarzające się sekwencje są niczym innym, jak kopiami fragmentów RNA wirusów, które wcześniej infekowały te bakterie. Mojica zupełnym przypadkiem odkrył system odpornościowy bakterii, które od milionów lat towarzyszył im w walce z wirusami. Jego artykuł, który udało się opublikować dopiero po długich bojach, zapoczątkował fale publikacji naukowych, które potwierdziły jego założenia. Rok później Eugen Koonin rozwinął jego teorię i dowiedział się jak ten mechanizm działa. Wykazał, że rolą enzymów związanych z CRISPR jest wycinanie fragmentów DNA wirusa atakującego bakterie, i wklejanie ich do DNA bakterii celem przechowania na przyszłość. Nikt jednak nie wiedział w jaki sposób dokładnie się to dzieje. Nikt bowiem nie przeanalizował dokładnie struktury tych cząstek. W 2006 roku Jennifer Doudna przyjęła sobie za cel rozszyfrowanie działania systemu CRISPR. Trwało to aż do 2012 r. kiedy to Doudna we współpracy z francuską Emmanuelle Charpentier, Martinem Jinkiem i Krzysztofem Chylińskim nie tylko rozszyfrowali zasady działania systemu CRISPR, opisali różne enzymy, które w tym systemie współpracują, ale także stworzyli mechanizm, który pozwalał im wycelować w konkretną sekwencje DNA, wyciąć, a następnie podstawić w to miejsce inną sekwencje. Było jedynie kwestią czasu, kiedy mechanizm ten uda się zastosować dla ludzkich komórek. O książce To był jedynie fragment historii opisanej na prawie 700 stronach tej książki. Opowiada nie tylko historię badań, za które Doudna i Charpentier otrzymały w 2020 roku nagrodę Nobla, ale dowiecie się z niej także o tym: jak narodziły się w Chinach pierwsze dzieci, których geny zostały zmodyfikowane metodą CRISPR-Cas9 i jakie to miało konsekwencje;jak kształtowały się na przestrzeni lat zasady etyczne, które jednocześnie miały chronić ludzi przed szarlatanami, a jednocześnie wspierać odkrycia naukowe w zakresie edycji genów;poznacie historie laureata nagrody Nobla, który został wykluczony ze środowiska naukowego za kontrowersyjne podkładyjak odkrycie CRISPR-Cas9 okazało się kluczowe podczas walki z pandemią w 2020 roku i komu zawdzięczamy testy wirusowe, które m...

“Zielone światła” to zdecydowanie jedna z najlepszych biografii jakie kiedykolwiek przeczytałem. I nie chodzi tutaj o jej wartość merytoryczną czy unikatowy przekaz, dzięki któremu osiągnięcie niesamowite rezultaty, a wasze życie wzniesie się na wyższy poziom. Nie, kompletnie nie o to chodzi. I choć ta książka jest niesamowicie inspiracyjna, to moim zdaniem jej unikatową wartością jest – przede wszystkim – wyjątkowość historii autora. Kliknij i przeczytaj całą książkę Odsłuchaj podcast Obejrzyj na YouTube Matthew McConaughey zagrał w ogromnej ilości filmów i jest nikła szansa, że nigdy nie widzieliście go na ekranie. Ukoronowaniem jego dorobku było otrzymanie Oscara za rolę w filmie “Witaj w klubie” (ang. Dallas Buyers Club), który miał premierę w 2013 roku. Matthew urodził się – jak już się domyślacie – w bardzo nietypowej rodzinie, bardzo nietypowym podejściu do relacji, jak i do wychowania dzieci. Bardzo różnił się od swoich rodziców i braci, głównie ze względu na swoją wrażliwość. Mimo wszystko był jednak zadziornym chłopakiem, a przy okazji najprzystojniejszym w swojej szkole. Bardzo lubił być na świeczniku, popisywać się przed innymi i zwracać na siebie uwagę. Czy to przez swoje zachowanie, czy przez samochód, który był jego narzędziem do przyciągania ludzi. I w tej chwili możecie pomyśleć – tak, lubił być na świeczniku i lubił kiedy ludzie na niego patrzą, więc to oczywiste że został aktorem, co w tym wyjątkowego. Otóż wyjątkowe nie jest to, dlaczego został aktorem i jak się nim stał, a to, jaka była jego droga, by to osiągnąć. Żeby zostać aktorem, musiał najpierw nie zostać prawnikiem. Dokładnie – rzucił studia prawnicze. I na nasze polskie standardy wydaje się to dość błahe, bo przecież to normalne że można rzucić studia i zacząć coś nowego. Tylko, że w USA wiąże się to z ogromną stratą pieniężną, ponieważ dobre studia są płatne. Musiał więc poświęcić pieniądze swoich rodziców i postawić wszystko na jedną kartę. Pójść do szkoły aktorskiej i zostać aktorem. Stawka była ogromna, ponieważ na studia prawnicze nie mógł by już wrócić, a to by oznaczało brak jakiejkolwiek stabilnej i dobrze płatnej kariery. Prawo nudziło go jednak niesamowicie. Pod koniec drugiego roku, tuż przed końcowymi egzaminami trafił na książkę “Największy kupiec świata” – oczarowała go jej treść. Już w pierwszym rozdziale zatytułowanym “Ukształtuję dobre nawyki i stanę się ich niewolnikiem” otrzymał odpowiedź na swoje wątpliwości. Stwierdził, że to zły nawyk okłamywać się przez dłuższy czas. Czas rzucić prawo i udać się do szkoły filmowej. Pierwsze, czego się dowiedział na studiach aktorskich to było to, że same studia w niczym mu nie pomogą. Zamiast spotkać się tam z atmosferą promującą zdobywanie ról i zostawanie faktycznym aktorem, i granie w filmach, spotkał się przede wszystkim z krytykowaniem kultury popularnej, szyderstwem z blockbusterów i trwonieniem czasu na analizowanie nudnych filmów. Dlatego od samego początku postanowił, że będzie jeździł na castingi i szukał jakiejkolwiek zaczepki w branży. Łapał się dosłownie wszystkiego i wszędzie zbieram kontakty, by w końcu dostać drugą planowo rolę w mało znaczącym, niszowym filmie. Uczniowska balanga. I właśnie to był początek naprawdę dużej kariery. Na planie tego filmu pierwszy raz wcielił się w rolę. Na planie tego filmu wypowiedział swoją pierwszą kwestię. 5 dnia zdjęć zmarł jego ojciec. Zielone światła Zielone światła o których opowiada Matthew to drogowskazy, pochwały, dobre wybory, sukcesy, porażki, nowe początki, radość. To także trudne decyzje, ból, cierpienia, nagłe zwroty akcji, wypadki. Są zamaskowane pod przykryciem czerwonych świateł i naszym zadaniem jest dowiedzieć się jakie “tak” kryje się pod tym wyraźnym “nie”. Aby łapać te zielone światła potrzeba wyczucia, wrażliwości, dyscypliny i pracowitości. W moim rozumieniu oznacza to kierowanie swojej uwagi zawsze na możliwości, nawet w obliczu najtrudniejszych sytuacji. To kwestia treningu swojej percepcji i uważności na całą otoczkę wydarzenia, a nie tylko na miejsce, w którym odgrywa się główna akcja. I o tym jest cała ta książka. O tym jak pozorne “nie” zmienić w śmiałe tak. Jak płynąć z prądem, pod prąd, w górę rzeki i przez ocean. Jak przemierzać góry i doliny. Jak dotrzeć do celu, nawet jeśli nie wiemy na początku gdzie jest i jak wygląda. O tej książce nie można niestety za wiele powiedzieć bez zdradzania jej fabuły, więc skończę w tym miejscu moje wywody. To zdecydowanie baaardzo inspirująca pozycja i bardzo zaskakująca. Przede wszystkim niesamowicie wciągająca, bo i jest dobrze napisana, i historia autora nadaje się na film, a nawet na kilkusezonowy serial. Zdecydowanie ją polecam i jeśli też ją czytaliście, to koniecznie podzielcie się opinią w komentarzach, jeśli oglądacie, to na YT, a jeśli słuchacie to na Spotify też jest opcja zostawienia komentarza. Do usłyszenia w kolejnych odcinkach i pamiętajcie, żeby subskrybować ten podcast, jeśli chcecie więcej treści o książkach, które uczą. Artykuł Zielone Światła – Matthew McConaughey pochodzi z serwisu Książki Które Uczą.

Jeśli jesteś właścicielem małego biznesu, freelencerem pragnącym zarabiać więcej lub dopiero zastanawiasz się nad rezygnacją z etatu i zaczęciem “czegoś swojego”, to Mit Przedsiębiorczości będzie dla Ciebie idealną książką. To pozycja, którą czytałem z zapartym tchem i praktycznie na każdej stronie znajdowałem odpowiedź na już istniejące bolączki i problemy. Zawiera tony wskazówek i zdecydowanie należy do grona najlepszych książek biznesowych napisanych do tej pory. Kliknij i przeczytaj całą książkę Odsłuchaj podcast Obejrzyj na YouTube Większość osób zaczynających biznes zakłada, że jeśli potrafi dostarczyć klientowi to, czego ten chce – i potrafi to robić dobrze – to bez problemu odniesie ogromy sukces sukces. Sam też tak myślałem i… nie mogłem się bardziej mylić. Smutna prawda jest taka, że są w błędzie. Nie bez powodu prawie 1/3 przedsiębiorstw upada w pierwszym roku swojej działalności. Z badań Związku Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) wynika, że: wysokie koszty pracy i składki ZUSNieregularne zarobki (41% badanych)Wysokie podatki (40% badanych)i duży poziom stresu (37% badanych) znacznie utrudniają prowadzenie zyskownego biznesu przez długie lata. Ale jakby nie patrzeć, jest cała masa firm, które prosperują bardzo dobrze, a ich właściciele są w stanie żyć na dobrym poziomie, wychowywać dzieci a nawet jeździć na wakacje 2-3 razy w roku. Jak oni to robią, że firma pracuje na nich, zamiast wysysać z nich ostatnie siły? O tym dowiecie się z dzisiejszego streszczenia – tak, streszczenia – książki Mit Przedsiębiorczości. Autor Michael E. Gerber Jest założycielem i dyrektorem zarządzającym firmy E-Myth Worldwide z siedzibą w Santa Rosa w Kalifornii, firmy, z której usług skorzystało już ponad 25 000 przedsiębiorców. Jest autorem bestsellerów biznesowych, a jego warsztaty i seminaria z przedsiębiorczości przyciągają tysiące właścicieli i menedżerów małych firm na całym świecie. Treść Podstawą tej książki jest twierdzenie, że aby rozwinąć jakikolwiek biznes musisz przede wszystkim pracować “nad firmą”, a w drugiej kolejności “w firmie”. Jeśli jesteś teraz w miejscu, w którym 80-90% czasu pracy poświęcasz na projekty dla klientów, 10-20% na obsługę zleceń, faktury i sprzedaż, a kompletnie olewasz budowanie strategii i myślenie o rozwoju, to tak naprawdę masz etat, a nie firmę. I żeby nie było, nie ma w tym nic złego. Sam jestem freelancerem i bardzo cienię sobie pracę z moimi klientami. Wiem jednak, że jeśli chcę pójść o krok dalej, pomagać większej ilości osób ale także zarabiać więcej, to potrzebuję zespołu. Da się to zrobić w pojedynkę, ale ma to swoje ograniczenia, szczególnie w przypadku usług. Więc jeśli masz tak jak ja i chcesz pójść o krok dalej w swojej biznesowej podróży, to słuchaj dalej. Znajdziesz w tym odcinku dużo przydatnych informacji. Przejdźmy więc do omówienia książki “Mit przedsiębiorczości”. Jedną z motywacji do założenia własnej firmy jest przeświadczenie, że skoro znam się na wykonywanej pracy, to potrafię prowadzić firmę, która się tym zajmuje. W takim razie mogę zrezygnować z etatu i zacząć działać “na swoim”. Będę dzięki temu więcej zarabiać i nie będę musiał/musiała słuchać rozkazów szefa. To jest niestety fatalne założenie. Kiedy jesteś na etacie robisz tylko swoją robotę. Kiedy przechodzisz na swoje, to oprócz pracy do wykonania dochodzą Ci obowiązki księgowe, sprzedaż, planowanie czy obsługa klienta. Więc w momencie, w którym wchodzisz do biznesu, zamieniasz się w 3 osoby w jednej: Przedsiębiorcę, Menedżera i Technika. I każda z tych osobowości ma swoją rolę i jest potrzebna Przedsiębiorca Przedsiębiorca żyje przyszłością, nigdy przeszłością, rzadko teraźniejszością. Jest najszczęśliwszy, gdy ma swobodę wybiegania wprzód, generowania pomysłów, szukania nowych możliwości. Przedsiębiorca to innowator, wielki strateg i twórca nowych metod. To ta kreatywna część naszej osobowości, która budzi się najczęściej na długim relaksującym spacerze lub na posiedzeniu w toalecie. To nasza kreatywna osobowość – zawsze najlepiej radząca sobie z nieznanym i prowokująca przyszłość. Owszem, przedsiębiorca sieje wokół siebie ogromne spustoszenie, często obiecuje niemożliwe i zdarza mu się wprowadzać więcej chaosu niż porządku, ale spełnia w naszej wewnętrznej strukturze bardzo ważną rolę. Jeśli zaniedbamy tę część siebie, nasza firma pozostanie w stagnacji. Nie będzie się rozwijać. A jeśli utrzyma się to dłuższy czas, to w obliczu pierwszego lepszego kryzysu – patrz ostatnie 2 lata – jest prawe pewne, że pójdziemy z torbami. Menedżer Menedżer jest przeciwieństwem przedsiębiorcy. Można nawet powiedzieć, że trzyma go w ryzach. Menedżer jest pragmatyczny. Bez niego nie byłoby planowania, porządku, przewidywalności. Żyje przeszłością, z której wyciąga wnioski i analizuje błędy, by nie ponowić ich w przyszłości. Tam, gdzie Przedsiębiorca pragnie kontroli, Menedżer pragnie porządku. Tam, gdzie Przedsiębiorca rozwija się dzięki zmianom, Menedżer kompulsywnie trzyma się status quo. Tam, gdzie Przedsiębiorca niezmiennie widzi szansę w wydarzeniach, Menedżer niezmiennie widzi problemy. Menedżer to ten, który biegnie za przedsiębiorcą, żeby posprzątać bałagan. Można nawet powiedzieć, że bez niego nie byłoby biznesu. To właśnie napięcie między wizją Przedsiębiorcy a pragmatyzmem Menedżera tworzy syntezę, z której rodzą się najlepszy firmy. Jeśli zaniedbamy tę część siebie, firma się rozsypie przez cięgle powtarzane błędy czy opóźnienia w zamówieniach. Technik Technik jest wykonawcą. Technik robi rzeczy. Jeśli Przedsiębiorca żyje przyszłością, a Menedżer przeszłością, Technik żyje teraźniejszością. Uwielbia czuć rzeczy i fakt, że wszystko można zrobić. Dopóki pracuje, jest szczęśliwy, ale tylko nad jedną rzeczą na raz. Wie, że dwóch rzeczy nie da się zrobić jednocześnie; tylko głupiec by próbował. Pracuje więc stabilnie i jest najszczęśliwszy, kiedy ma kontrolę nad przepływem pracy. Dla Technika myślenie jest bezproduktywne, chyba że dotyczy pracy, którą należy wykonać. Technika nie interesują pomysły; interesuje go „jak to zrobić”. Wszystkie pomysły muszą zostać sprowadzone do metodologii, bo w jego głowie wartość mają konkrety, a nie abstrakcyjne wymysły. Jeśli jednak zaniedbamy pracę technika, to firma po prostu padnie. nie dostarczy żadnej wartości na czas, lub będzie to na tyle marnej jakości, że żaden klient nie wróci z kolejnym zleceniem. Ciąg dalszy Według Michaela Gerbera, każdy z nas posiada w sobie trzy role: Przedsiębiorcy, Menedżera i Technika. Jednak, jak twierdzi, typowy właściciel małej firmy jest tylko w 10 procentach przedsiębiorcą, w 20 procentach menedżerem i w 70 procentach technikiem. Oznacza to, że większość czasu spędza na wykonywaniu zadań operacyjnych, a nie na tworzeniu strategii biznesowej. Jest to bardzo niekorzystne dla firmy, ponieważ większość działa zgodnie z tym, czego chce właściciel, a nie z potrzebami firmy. Przedsiębiorca powinien zawsze myśleć o tym, jak zwiększyć wartość firmy, co wymaga od niego spojrzenia na nią z perspektywy klienta i rynku. Menedżer powinien skupić się na organizacji zasobów i procesów, aby firma działała sprawnie i efektywnie. Technik natomiast powinien zajmować się tworzeniem produktów i usług, które spełniają oczekiwania klientów. Właściciel małej firmy powinien zdać sobie sprawę z tego, że rozwój firmy wymaga od niego wyjścia poza swoją strefę komfortu i przejęcia kontroli nad całą firmą. Powinien zacząć myśleć o swojej roli jako o architekcie, który tworzy strategię, a następnie przekazuje zadania operacyjne swojemu zespołowi. Tylko wtedy firma będzie w stanie osiągnąć sukces i przetrwać na rynku. Trzy fazy rozwoju firmy Gerber w swojej książce omawia trzy fazy rozwoju, przez który przechodzi każda Firma. Pierwsza faza to faza zarobkowa. Na tym etapie firmą i ty to tak naprawdę jedność. Ponieważ wykonujesz całą pracę to nie da się odróżnić ciebie od twojej działalności. Oczywiście pomijamy tutaj element, w którym zakładasz firmę z pełną świadomością i wiedzą jak to wszystko powinno działać. zakładamy, ...

Książka „Ludzie, nie ideologia” jest odpowiedzią na coraz głośniejszy temat sytuacji osób LGBT+ w Polsce. Skłania do refleksji nad tym, jak społeczeństwo może podchodzić do różnorodności i jakie są konsekwencje tej postawy. Zapraszam do wysłuchania rozmowy z jej redaktorem, Bartoszem Żurawieckim. Kliknij tutaj by przeczytać opis książki Odsłuchaj podcast: Obejrzyj na YouTube: O redaktorze: Bartosz Żurawiecki (ur. 1971) – dziennikarz, krytyk filmowy, felietonista i pisarz. Szef działu recenzji w miesięczniku „Kino”. Laureat Nagrody im. Krzysztofa Mętraka (1996) i Nagrody PISF-u (2014). Autor powieści Trzech panów w łóżku, nie licząc kota (2005), Ja, czyli 66 moich miłości (2007), Nieobecni (KP 2011) i Do Lolelaj. Gejowska utopia (2017), a także zbioru dramatów Erotica alla polacca (2005). W 2001 roku był jednym z założycieli Kampanii Przeciw Homofobii (KPH). Przydatne linki: strona magazynu ReplikaBartosz Żurawiecki – wikipediaopis książki „Ludzie nie ideologia” Zasubskrybuj podcast w swojej ulubionej aplikacji: Spotify Apple Podcasts Empik Go Google Podcasts Pocket Casts Artykuł Ludzie nie ideologia – Bartosz Żurawiecki pochodzi z serwisu Książki Które Uczą.

„Ekstremalne przywództwo” pokazuje, w jaki sposób w dowolnym zespole, rodzinie czy organizacji, wykorzystać sposób myślenia i reguły umożliwiające oddziałom SEALs realizację dowolnych misji. Choć niektóre z tych lekcji mogą Ci się wydawać znajome, to perspektywa, z poziomu której je przedstawiają jest całkiem inna i pokazuje, że zasady wykorzystywane na polu walki świetnie sprawdzają się także w biznesie. Kliknij i przeczytaj całą książkę Odsłuchaj podcast Obejrzyj na YouTube Ekstremalne przywództwo – autorzy Jocko Willink przez 20 lat służył w amerykańskiej elitarnej jednostce Navy SEALs, w której osiągnął stopień oficera dowodzącego. Służył podczas wojny w Iraku, stacjonując i wykonując misje w Ar Ramadi, a następnie szkolił kolejne pokolenia dowódców SEAL. W 2010 roku, w wieku 39 lat, odszedł na emeryturę. Leif Babin służył wraz z Jacko jako oficer podczas misji w Iraku, przeprowadzając operacje na terenie Ar Ramadi. Dzięki ich doświadczeniu i pracy całego zespołu, ich jednostka została najwyżej odznaczoną jednostką w historii wojny w Iraku. Wspólnie, po przejściu na emeryturę, założyli firmę doradczą, która naucza menedżerów wszystkich szczebli i kierowników grup projektowych skutecznych metod przywództwa i wygrywania w biznesie. Dla kogo jest książka „Ekstremalne przywództwo”? Polecam ją wszystkim osobom, które udzielają się w jakimkolwiek zespole – bez względu na rolę jaką w nim pełnią. Sprawdzi się ona zarówno dla członków dużych organizacji, małych firm, jak i w rodzinach. Ekstremalne przywództwo – najważniejsze lekcje Weź pełną odpowiedzialność Ekstremalne przywództwo zakłada branie pełnej odpowiedzialności przez lidera za to, co dzieje się w zespole. W przeciwnym wypadku konsekwencje mogą być dalekosiężne. Z doświadczenia Willinka wynika, że obwinianie przez lidera wszystkich oprócz siebie za popełnione błędy, uczy tej postawy podwładnych. Oni następnie robią dokładnie to samo. Powoduje to, że zespół staje się nieefektywny i niezdolny do wykonywania swoich działań. Taki zespół po prostu wymyśla wymówki i przekazuje odpowiedzialność dalej, zamiast dostosowywać się i rozwiązywać pojawiające się problemy. Każdy lider popełnia błędy, ale tylko dobrzy biorą za nie odpowiedzialność Z tego samego powodu podwładni liderów, którzy biorą na siebie całkowitą odpowiedzialność, sami naśladują to zachowanie. W ten sposób odpowiedzialność za wynik i inicjatywa rozprzestrzeniają się na całym środowisku. Zrozum istotę zadania Zbyt często zdarza się w firmach, że jako lider zespołu otrzymuje zadanie, który wygląda totalnie od czapy. Nie dość, że będzie trudne w wykonaniu, to jeszcze spowoduje straty i opóźnienia w innych projektach. Negowanie takiego planu, otwarta krytyka wobec niego, może tylko spowodować dynamiczny sprzeciw zespołu i spadek motywacji do działania. Co robić? Trzeba dowiedzieć się, dlaczego dane zadanie zostało przydzielone i w jaki sposób wpisuję się ono w cele strategiczne organizacji. Znając cel, można uwierzyć w dany plan i przekonać do niego zespół, który dzięki temu zaangażuje się w jego realizację. Ustalaj priorytety i działaj Przypomnij sobie sytuacje, gdy o Twoją uwagę walczy kilka problemów. Wszystkie nagłe. Ekstremalne przywództwo proponuje zastosowanie zasady ze szkolenia SEAL – ustal priorytet i działaj. W każdej sytuacji zaczynaj od oceny swojego najwyższego priorytetu. Gdy to zrobisz, spokojnie i zwięźle poinformuj wszystkie zainteresowane osoby. Następnie skoncentruj na realizacji tego zadania swoje zasoby. Później możesz przejść do następnego priorytetu i powtórzyć proces. Pamiętaj jednak, że wraz ze zmianą priorytetów musisz poinformować o zmianie również swoich ludzi i przełożonych. Przydatne linki JockoPodcast Zasubskrybuj podcast w swojej ulubionej aplikacji: Spotify Apple Podcasts Empik Go Google Podcasts Pocket Casts Artykuł Ekstremalne Przywództwo – Jocko Willink, Leif Babin pochodzi z serwisu Książki Które Uczą.

Może Ci się wydawać, że pisanie to jakaś archaiczna umiejętność. W końcu, kto cokolwiek czyta w internecie? Przecież mamy wideo i podcasty! Nikt nie ma teraz czasu siedzieć przed ekranem i czytać! Prawda jest jednak taka, że pisanie to uniwersalna umiejętność, która nie tylko jest podstawą tworzenia dobrych treści, ale także uczy klarownego i logicznego myślenia. Właśnie dlatego rozmawiam dziś z Klaudyną Maciąg, która zajmuje się pisaniem od 20 lat, a także pomaga twórcom w projektowaniu strategii marketingowych dla ich marek. Z tego odcinka dowiesz się, od czego zacząć naukę pisania do internetu (i nie tylko), a także jak poprawić swoje umiejętności, jeśli tworzenie treści to Twoja codzienność. Zanim jednak zaproszę Cię do rozmowy – ważna wiadomość. Jeśli zechcesz kupić tę książkę, to korzystając z kodu „PISZPUBLIKUJ” dostaniesz 35% rabatu na tę i wszystkie inne książki z wydawnictwa MT Biznes, jeśli złożysz zamówienie na ich stronie. Kod działa do końca marca ? A teraz zapraszam Cię do rozmowy z Klaudyną! Kliknij tutaj by przeczytać opis książki > Użyj kodu „PISZPUBLIKUJ” i uzyskaj 35% rabatu na książkę < Odsłuchaj podcast: Obejrzyj na YouTube: O autorce: Klaudyna Maciąg pracuje jako content writerka oraz copywriterka. Szkoli w zakresie tworzenia (skutecznych) treści i pomaga twórcom projektować strategie marketingowe dla ich marek. Na jej blogu znajdziesz treści dotyczące kreatywnego pisania, prowadzenia biznesu i samorozwoju. Możesz też posłuchać podcastu Zacznijmy od słowa, kierowanego dla twórców i przedsiębiorców. Z Klaudyną Maciąg rozmawiam o tym: dlaczego wciąż warto uczyć się pisaniaczy sztuczna inteligencja wyprze copywirterów z rynkujak tworzyć lepsze treściod czego zacząć naukę pisaniajakie są etapy nauki pisaniajak zweryfikować napisany przez siebie tekst Przydatne linki: strona internetowa Klaudynykorektortekstu.plopis książki „Pisz. Publikuj. Działaj.” Zasubskrybuj podcast w swojej ulubionej aplikacji: Spotify Apple Podcasts Empik Go Google Podcasts Pocket Casts Artykuł Pisz. Publikuj. Działaj. – Klaudyna Maciąg pochodzi z serwisu Książki Które Uczą.

To książka, która zwraca się już przy zastosowaniu kilku pierwszych wskazówek. Choć jest o prowadzeniu budżetu firmowego, to Adam jasno w niej tłumaczy, że budżet jest tylko narzędziem, dzięki któremu dowiesz się: na czym niepotrzebnie tracisz pieniądze, które możesz zainwestować;jak udoskonalić ofertę;kiedy i jak prowadzić negocjacje z dostawcami i podwykonawcami. To nie jest książka do czytania, tylko do stosowania. Kliknij tutaj by przeczytać opis książki >Użyj kodu „KKU” i uzyskaj rabat na książkę < Odsłuchaj podcast: Obejrzyj na YouTube: O autorze: Adam Grzesik – z którym zaraz usłyszysz rozmowę – latami zdobywał doświadczenie w wielkich firmach, by później przenieść to na grunt małych i mikro firm. W trakcie kariery jako doradca skonsultował ponad 700 firm, przeprowadził liczne szkolenia, a opinie na jego temat mówią same za siebie. Obecnie jest także inwestorem, posiada 5 działających firm i doradza mikro i małym firmom w jaki sposób mogą ogarnąć temat finansów i jak uniknąć problemów w przypadku rozrostu firmy. Zarządzał grupą 5 hurtowni i jednym dużym magazynem. Odpowiadał za ponad 30 milionów miesięcznego przychodu. Z Adamem Grzesikiem rozmawiam o tym: czy każda firmy potrzebuje prowadzić budżet firmowy;co daje prowadzenie budżetu;jak rozwijać firmę w oparciu o dane finansowe;jakie dobre praktyki z dużych firm pomagają także małym przedsiębiorstwom;jak wykorzystać system podatkowy na swoją korzyść;gdzie szukać pieniędzy z działalności pozabiznesowej;gdzie szukać pomysłów i inspiracji. Przydatne linki: strona internetowa AdamaBusiness InsiderPoradnik Przedsiębiorcy Zasubskrybuj podcast w swojej ulubionej aplikacji: Spotify Apple Podcasts Empik Go Google Podcasts Pocket Casts Artykuł Budżet Firmowy – Adam Grzesik pochodzi z serwisu Książki Które Uczą.

Trafiłem w tej książce na bardzo ciekawe pytanie i teraz zadam je Tobie. Czy wiesz co jest przeciwieństwem ambicji? Niektórzy, a pewnie większość z Was powie, że to brak osiągnięć, lenistwo, może depresja. Są jednak osoby które się z tym nie zgodzą i odpowiedzą na to pytanie w sposób, którego kompletnie się nie spodziewacie. Chcesz poznać ich zdanie? Posłuchaj najnowszego odcinka Kup książkę i wesprzyj podcast Książka, o której dzisiaj porozmawiamy ma tytuł “Jak być mniej ambitnym”. Książka o rozmiarze adekwatnym do tytułu, bo ma raptem 70 stron i wydrukowana jest w malutkim formacie. Nie znajdziecie w niej porad, praktycznych wskazówek i tony dowodów w postaci badań naukowych. Ta książka to bardziej osobisty rozmyślnik, w którym Ańa spisała swoje spostrzeżenia dotyczace ambicji. Ambicji, która w swej najgorszej postaci odbierała jej – raz za razem – kolejne chwile życia i nie pozwalała cieszyć się tym, co faktycznie było dla niej ważne. I choć nie jest to ambitna książka – ciekawie powiedzieć to bez poczucia, że kogoś obrażam – to bardzo zależało mi na tym, żeby Wam o niej opowiedzieć. Dlaczego? Bo i mnie dotknęła ta destrukcyjna moc. Jeśli zdażyło się Wam zastanowić, dlaczego od tak dawna nie pojawiaja się żadne odcinki, to właśnie moja nadmierna ambicja jest jednym z powodów. Przy większość książek starałem się przekazać jak najwięcej wiedzy, a jednocześnie nie zadużo, żeby nie odebrać Wam przyjemności z czytania. Dać jak najwięcej, jednocześnie zostawiając uczucie niedostatku i zachęcić do sięgnięcia po konkretną pozycję z półki. Czyli dać jak najwięcej, jednocześnie dając niewiele. Czujecie to? No właśnie. Wpędzało mnie to w ogrom trudności i teraz wiem, że była to zdradziecka droga. Może Ty też masz podobnie i chcesz to w sobie zmienić, tylko jeszcze nie masz do końca pomysłu jak? W takim razie z tego odcinka dowiesz się: jakie szkody może wyrządzić w życiu ambicja;jak wyjść z błędnego koła robienia „więcej i lepiej”;czy ambicja jest faktycznie tak zła, a jeśli nie, to co zamiast niej;co autorka radzi osobom nadmiernie ambitnym;co jest przeciwieństwem ambicji. Kup książkę i wesprzyj podcast Jeśli nadmierna ambicja jest dla Ciebie przeszkodą i odbiera Ci radość z życia, to naprawdę polecam sięgnąć po tę książkę. Udowodni Ci, że nie trzeba wiele, by osiągnąć w życiu to, czego chcemy. Link do niej znajdziesz w opisie do tego odcinka, lub na stronie wydawnictwa Ań, czyli Niespieszne.pl. A czym dla Ciebie jest ambicja? Podziel się w komantarzu i… podyskutujmy ? Zawsze z przyjemnością przeczytam o Twoich przemyśleniach. Artykuł Jak być mniej ambitnym – Ańa Komorowska pochodzi z serwisu Książki Które Uczą.

W 2008 roku Daniel Coyle ruszył w podróż po świecie, by dowiedzieć się jak to w ogóle możliwe, że: 33 ze 100 topowych golfistek pochodzi z Korei Połudiowej, która historycznie nie była w żaden sposób zwizana z golfem;w latach 2005-2007 mały kort tenisowy w Rosji wypuścił na świat więcej topowych tenisistek, niż całe Stany Zjednoczone;jedna szkoła w Stanach Zjednoczonych wysyła na studia 4 razy więcej uczniów z niezamożnych rodzin, niż jakakolwiek inna szkoła? To, co zobaczył w tych i wielu innych miejscach na świecie dało mu dowód na to, że największe talenty nie rodzą się skazane na skuces. To nie są zwycięzcy genetycznych loterii. To osoby, które doświadczyły 3 elementów prowadzących do osiągnięcia mistrzowskiego poziomu umiejętności. Dzisiaj omówimy sobie te 3 elementy i zastanowimy się, dlaczego tak dobrze na nas działają. Dzisiejszy odcinek powstał na podstawie książki Kod Talentu, której autorem jest Daniel Coyle. Udowadnia w niej, że najbardziej utalentowani ludzie nie rodzą się skazani na sukces. Ich talent powstaje w wyniku ciężkiej pracy i odpowiedniego wpływu środowiska. Dowiesz się przede wszystkim, jak Ty możesz wykorzystać te informacje, by podnieść poziom swoich umiejętności, a także jak pomóc swoim dzieciom w osiąganiu ponad przeciętnych wyników. Głęboka praktyka Kiedy obserwujemy występ utalentowanej osoby, niezależnie od tego, czy jest to muzyk, sportowiec czy szachista, często jesteśmy pod wrażeniem tego, jak płynnie i elegancko wykonuje swój występ. Jednak czego nie widzimy, to że za każdym pozornie bezwysiłkowym występem kryje się dużo, dużo pracy, która charakteryzuje się następującymi trzema czynnikami: Po pierwsze, aby skutecznie przećwiczyć określone zadanie lub czynność, należy je „rozdrobnić”. Oznacza to spojrzenie na zadanie jako całość, a następnie rozbicie go na bardzo małe jednostki. Intensywnie badając i ucząc się tych małych jednostek, zyskujemy głębsze zrozumienie każdego kluczowego elementu danej umiejętności. Robienie tego zwykle wiąże się ze spowolnieniem tempa akcji. Powtarzając ruch powoli, umożliwiasz sobie zarówno wykonywanie go z większą precyzją, jak i identyfikowanie błędów, które należy naprawić. Żeby lepiej się z tym zapoznać, autor odwiedził Meadowmount – szkołę muzyczną w Nowym Jorku, zwaną „wylęgarnią talentów”. Zauważył tam, że partytury są podzielone na kawałki. Następnie fragmenty utworu ćwiczy się w losowej kolejności, a dopiero po ich opanowaniu gra się go w całości. Ważnym elementem ćwiczeń jest też bardzo, ale to baaardzo powolne odgrywanie utworu. Chodzi o to, że ćwicząc coś szybko, kiedy nie mamy jeszcze tej umiejętności, łatwo przeoczyć oczywiste pomyłki. Dlatego każdę nutę odgrywa się bardzo starannie i z wyczuciem, a każdy zauważony błąd natychmiast poprawia. W Meadowmount mówi się, że jeśli ktoś przechodzący obok jest w stanie rozpoznać utwór, który grasz, to grasz go za szybko.Po drugie, aby opanować umiejętność w stopniu mistrzowskim, należy ją bardzo często powtarzać. Im częściej powtarzamy zadanie, tym akcja staje się bardziej precyzyjna i szybsza, ponieważ wzmacniają się obwody w mózgu odpowiedzialne za daną czynność. Jeśli się czegoś nie ćwiczy, to po czasie zapominamy jak to się robiło. Nawet jeśli nie w pełni, to częsciowo. Jak też podkreśla Coyle, długość sesji treningowej nie jest istotna, dopóki jest efektywna i intensywna.Po trzecie, należy ćwiczyć na granicy swoich możliwość. Powtarzanie czegoś, co już znasz na wylot, nie poprawia twoich umiejętności. Zamiast tego zawsze musisz ćwiczyć na granicy swoich możliwości i uczyć się na błędach. Im częściej zauważamy błędy i je naprawiamy, tym szybciej się uczymy! Rzeczywiście, Andrew Huberman, nurobiolog ze Stanford School of Medicine wspomina o tym w jednym z odcinków swojego podcastu. Jak podsumowuje, aktualne badania potwierdzają, że to właśnie błędy, a nie długość i ilość ćwiczeń są głównym promotorem neuroplstyczności. Tego rodzaju trening Coyle określa jako głęboką praktykę. Wymaga ona kompletnego zatracenia się w nauce, ale też otwartości na błędy i ciągłego ich poprawiania. I jak podkreślają to nauczyciele z Meadowmount – “Gdy opuszczasz strefę pogłębionych ćwiczeń, możesz równie dobrze skończyć trening”. Wiemy już, że aby stać się w czymś wprawnym, musimy zaangażować się w głęboką praktykę. Ponieważ ta praktyka jest bardzo trudna, wymaga od nas ogromnej motywacji do doskonalenia. Tylko skąd tę motywację wziąć? Zapłon Chociaż możemy sądzić, że talent danej osoby musiał wynikać z jej wrodzonego zainteresowania umiejętnościami we wczesnym okresie życia, zwykle ich początkowa motywacja była wyzwalana przez jakąś siłę zewnętrzną. Co ciekawe, możliwe jest wskazanie chwili, w której ktoś staje się pasjonatem. Ta chwila to zapłon – emocjonalne doświadczenie wywołujące silną motywację do działania. Wyzwala nasze pragnienie zdobycia umiejętności w czymś i przekonuje nas, że można to osiągnąć, jeśli ciężko na to pracujemy. Weźmy na przykład południowokoreańską golfistkę Se-ri Pak, która w 1998 roku wygrała 2 ważne turnieje – McDonald’s LPGA Championship i U.S. Women’s Open. Do tego momentu nigdy nie było żadnych odnoszących sukcesy golfistek z tej części świata. Ale od tego czasu liczba odnoszących sukcesy południowokoreańskich golfistów gwałtownie wzrosła. Sukces golfistki był impulsem dla wielu innych golfistów z Korei Południowej; pokazało im to, że też mogą osiągnąć podobny sukces. Ale zapłon musi również podsycać długoterminową motywację. To dlatego, że głęboka praktyka wymaga ciągłego wysiłku przez długi czas, a nie chwilowego zainteresowania jakimś tematem. Przykładem tego mogą być Stany Zjednoczone, gdzie jedna odnosząca sukcesy szkoła wykorzystuje cel „każdy uczeń dostanie się na studia” jako zapłon. Aby przypomnieć uczniom o zapłonie, a tym samym podtrzymać ich motywację, szkoła często powtarza słowo kluczowe „uczelnia” i zabiera uczniów na wycieczki do różnych uczelni. Skutki podtrzymywania tego zapłonu tutaj są niezaprzeczalne: w 2007 roku szkoła znalazła się w najlepszych 3 procentach szkół publicznych Kalifornii pod względem wyników w nauce uczniów. Zapłon jest bowiem sygnałem, który wiąże się często z przynależnością do jakiejś grupy, lub identyfikacji z ideą. To jeden z najsilniejszych mechanizmów motywacyjnych, wdrukowanych bardzo mocno w naszą psychikę. Dobry trener Trzeci element to posiadanie kogoś, kto przeprowadzi nas przez proces nauki. Większość z nas zna stereotypowego trenera, którego widzimy w programach telewizyjnych i filmach. Zazwyczaj są głośni i agresywni i starają się motywować swoich graczy, na przemian wygłaszając przemowy motywacyjne i krzycząc na nich. W rzeczywistości najlepsi trenerzy są zupełnie inni. Trener mistrz – czyli taki, który potrafi z powodzeniem łączyć głęboką praktykę i zapłon – musi połączyć swoją wiedzę techniczną z potrzebami indywidualnego ucznia. Celem wszystkich trenerów jest pomoc uczniowi w osiągnięciu stanu głębokiej praktyki, jednak każdy uczeń jest inny, ma inny styl uczeni i wymaga równie specyficznego podejśia. Na przykład autor zaobserwował z pierwszej ręki, jak nauczyciel muzyki instruował dwóch uczniów na bardzo różne sposoby. Pierwszy uczeń był sprawny technicznie, ale brakowało mu intensywności, więc zachęcał ucznia głośnymi, bezpośrednimi instrukcjami. Natomiast drugi uczeń był dość nieśmiały i niepewny siebie, co wymagało spokojniejszego stylu nauczania, w którym nauczyciel zapewniał delikatne wskazówki i zachęcał do praktyki. Ponadto, ponieważ celem jest pomoc uczniom w osiągnięciu stanu głębokiej praktyki, trenerzy muszą nie tylko dostosować swój styl do każdego ucznia, ale także muszą udzielać bardzo jasnych i precyzyjnych instrukcji. W swoich badaniach autor zauważył, że większość trenerów nie krzyczała ani nawet nie mówiła bardzo dużo, ale raczej podawała proste, precyzyjne instrukcje, np. „dopracuj ten ruch” lub „zamiast tego spróbuj…”. Przejrzystość informacji ma kluczowe znaczenie dla głębokiej praktyki, ponieważ postępując zgodnie z takimi instrukcjami, uczniowie mogą łatwo poprawiać błędy i wpracowywać dobre nawyki. Bez jasnych i precyzyjnych instrukcji żadna wiedza techniczna trenera nie może zostać przełożona na konkretne wyniki. Tak jak instrukcje trenera na siłowni muszą być jasne, aby jego wiedza doprowadziła do zbudowania silniejszych mięśni, tak trenerzy w każdej dziedzinie muszą jasno i precyzyjnie kierować podopiecznym, aby ich wiedza techniczna mogła doprowadzić do osiągnięcia lepszych wyników. Dlaczego ten proces wygląda tak, a nie inaczej? Jak działa układ nerwowy ucząc się nowej umiejętności ruchowej? Zebrałem dla Was różne materiały, które pomogą lepiej zrozumieć ten temat. Znajdziecie tu zarówno podcasty, jak i badania naukowe tłumaczące ten proces. <figure class="wp-b...