
Hosted by Radio SuperNOVA · PL

Na rozwikłanie tej zagadki trzeba było czekać prawie trzy dekady. Policjanci z pomorskiego Archiwum X, współpracując z prokuratorem z Prokuratury Regionalnej w Gdańsku, rozwikłali zbrodnię sprzed 26 lat. Kryminalni z udziałem policyjnych kontrterrorystów zatrzymali 52- letniego mężczyznę podejrzanego o zabójstwo gdańskiego listonosza. Jak doszło do tej zbrodni?

We wrześniu 1994 roku w podwarszawskim Milanówku giną od strzałów tuż przed swoim domem Kamila i Adam Krawczykowie. Morderca do dziś pozostaje nieznany, a prokuratura umorzyła śledztwo w kwietniu 2023 roku. Dziwnym zbiegiem okoliczności, sprawa wiąże się z Piotrem B., przeciwko któremu toczy się w tej chwili proces związany ze zniknięciem innego małżeństwa z Milanówka, i podżeganiem do zabójstwa ich synów.

Zwłoki Zygmunta K. znaleźli w sierpniu 2014 roku archeolodzy z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Nie stało się to przypadkiem. Szukali ich w lesie na zlecenie toruńskiej prokuratury, miała już podejrzanych o zabójstwo tego mężczyzny. Ponoć zapomnieli, gdzie zakopali ciało, a od tamtego czasu minęło wiele lat. A skazanie sprawców, bez ciała może być czasami trudne. Zygmunt K. widziany był ostatni raz w czerwcu 2005 roku. 43-letni wówczas mieszkaniec toruńskiego Rubinkowa, wyszedł z domu w jednej z podtoruńskich miejscowości, gdzie akurat przebywał, i nikomu nie powiedział, dokąd wychodzi.

Ten seryjny morderca działał na terenie dwóch miast, a biegli określili go mianem Sadysty seksualnego. Prawdziwa liczba jego zbrodni wyszła na jaw kiedy przebywał już w więzieniu. Teraz seryjny morderca Andrzej G. będzie sądzony za kolejne zbrodnie. Historia Andrzeja G. jest wyjątkowo przerażająca. Siał postrach, zabijał i gwałcił. Nie bez powodu śledczy w jego przypadku używają sformuowania "seryjny zabójca". Jego lista przestępstw jest bardzo długa. W akcie oskarżenia przygotowanym przez Prokuraturę Okręgową w Toruniu jest mowa o zabójstwach ze szczególnym okrucieństwem, a także gwałtach, usiłowaniach zabójstw i rozbojach. Mężczyzna był szczególnie okrutny.

Kiedyś w mieszkaniu przy Dąbrowskiego żył morderca, teraz turyści mogą wynająć apartament obok w Katowicach. To idealna gratka dla fanów mocnych wrażeń. Jednak co się działo w mieszkaniu o numerze 9? Kto tam mieszkał? Mordował prostytutki. Związywał, gwałcił i zabijał. W latach 80. XX wieku na terenie Katowic w niewyjaśnionych okolicznościach zaczęły znikać pracownice seksualne.

Ksiądz Tadeusz Stokowski nie był typowym wiejskim proboszczem. Jego działalność porywała ludzi, i na pewno przez lata nie była na rękę władzom komunistycznym. Czy to sprawiło, że został bestialsko zamordowany? Czy też stał się ofiarą pospolitych bandytów?

23 października 1989 r. to niewątpliwie jeden z najczarniejszych dni w polskiej, powojennej kryminalistyki. W miejscowości Jeńki na Podlasiu, w niewielkim zagajniku, brutalnie zamordowano dwójkę dzieci – rodzeństwo Faszczewskich: Monikę i Janusza. Zabójstwo dziewczynki miało podłoże seksualne, natomiast chłopiec zginął jako przypadkowy, niewygodny świadek zbrodni. Kto był ich mordercą?

To morderstwo wstrząsnęło Wielkopolską. Zabili leśniczego i Jego żonę dla 200 euro i 100 dolarów, a ślady zbrodni próbowali zacierać ogniem. Trzecią ofiarą tej zbrodni ostatecznie stał się też syn zamordowanej pary, a czwartą bogu ducha winny człowiek obarczony winą. Jak doszło do tej zbrodni?

8 marca 2022 roku. Jesteśmy w Suchym Dworze, to w gminie Kosakowo powiat pucki. Małżeństwo mieszkało w domu z piątką dzieci, w tym 18-letnim synem. Trójka starszego rodzeństwa mieszkała już samodzielnie. Dwoje z nich od 9 marca 2022 roku próbowało bezskutecznie skontaktować się z rodzicami oraz młodszym rodzeństwem. 11 marca 2022 roku powiadomili oni policję.

Pod koniec lat 90 tą sprawą żyła cała Polska. W imię szatana zamordowali dwie osoby. Mijają 24 lata od tej makabrycznej zbrodni, w bunkrze w Rudzie Śląskiej. Ukryte w lesie pomieszczenie posłużyło satanistom, którzy postanowili odprawić straszny rytuały na swoich znajomych.